Jesteś na stronie:

Kwaśniewski: „Trochę tego głosu jeszcze mam...”

30.03.2012

Agata Czarnacka: Jak pan ocenia polskie reakcje na kryzys? Czy polski rząd prowadzi pana zdaniem słuszną politykę ekonomiczną?

Aleksander Kwaśniewski: Pierwsza rzecz jest taka – ten kryzys, na szczęście, Polski nie dotyka tak głęboko jak innych krajów. Słyszymy o nim raczej z zewnątrz, odczuwamy też pewne odpryski, ale to nie są naprawdę poważne sprawy. Powinniśmy się cieszyć, że dwadzieścia lat polskiej transformacji doprowadziło do takiego stanu, że jesteśmy na kryzys dość odporni. Jesteśmy w nieporównanie lepszej sytuacji niż Grecy czy Portugalczycy, ba! nasza pozycja, jeśli chodzi o główne wskaźniki makroekonomiczne, jest lepsza niż Francuzów. Polska ma wzrost gospodarczy, bezrobocie jest wysokie, ale nie dramatycznie wysokie, inflacja jest pod kontrolą, dług publiczny jest poniżej 60 procent, czyli spełnia wymogi podpisanego właśnie paktu fiskalnego, można więc powiedzieć, że Polska jest w niezłym stanie.

To oczywiście nie oznacza, że nie ma problemów, które trzeba rozwiązywać. Jeden z nich jest w tej chwili przedmiotem głośnej dyskusji, chodzi o system emerytalny. Ale istnieje też wiele nie mniej poważnych problemów, o których nie rozmawiamy, a które powinny znaleźć się w agendzie lewicy. To jest problem polskiej konkurencyjności. To jest problem innowacyjności w Polsce, która jest niezwykle mizerna. Inna, szczególnie ważna dla lewicy kwestia dotyczy nierówności społecznych. System edukacyjny jest niewydolny. Młodzież, nawet wykształcona, ma problemy ze znalezieniem pracy.

Dalsza część wywiadu.

Kwaśniewski: „Nie wolno lekceważyć czynnika inspirowania.”

24.03.2012

Agata Czarnacka: Panie prezydencie, czy kryzys może być szansą dla lewicy?

Aleksander Kwaśniewski: Powinien nią być. Mówię „powinien”, bo jak patrzymy na wyniki ugrupowań lewicowych w świecie, ta teza raczej się nie potwierdza. Widoczna jest jednak porażka neoliberalizmu, wielu ludzi zaczęło mieć wątpliwości co do realizowanego na naszych oczach projektu kapitalistycznego. To wszystko powinno stać się napędem dla partii lewicowych.

Wierzę, że rok 2012 okaże się znaczący. Jesteśmy po kilku wyborach, w których lewica odniosła sukces, jak na przykład w niedużej, co prawda, Słowacji, ale to znaczące. Jesteśmy w przededniu wyborów prezydenckich we Francji. Gdyby Hollande wygrał, co moim zdaniem staje się coraz mniej pewne, niż było jeszcze parę dni temu, ze względu na wydarzenia w Tuluzie, to może to być wiatr w żagle dla środowisk lewicowych w Europie. Najkrótsza odpowiedź na pani pytanie – kryzys powinien być napędem dla lewicy, ale póki co nie wydaje się, żeby to był silny napęd.

Dalsza część wywiadu.